28 paź 2017

Od Naisha do Equi

-Cóż... Może nie aż tak nikim...-powiedziałem i uśmiechnąłem się. Wprawdzie pocieszanie nie jest moją dobrą stroną, ale próbowałem. Lisica krzywo się uśmiechnęła. Wstała.
-Jestem Naish.- powiedziałem.- A ty?
-A ja nie.- odpowiedziała wadera.
Nastała chwila ciszy. Jak zawsze. Próbowałem coś z tym zrobić. Coraz bardziej schylałem głowę. Nagle z krzaków wyskoczyla Kaya. Odskoczyłem.
<boż, weny brak, a chciałam odpisać... Ech..>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz