Lily się speszyła. Nastała chwila niezręcznej ciszy, którą postanowił przerwać Wielki Bohater Przerywający, czyli ja, Naish Darwin Leoniusz Konwalian IV.
-Ej.. zaraz, przecież ja mam wolny wieczór..- powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-Naish, proszę, nie idź tam, nie marnuj sobie na tą wariatkę czasu.- powiedziała Lily z dużym naciskiem na "wariatkę".
-No nie...pójdziesz ze mną, zrobimy jej... kawał?- zaproponowałem i na mojej twarzy, jak to się mówi.. wykwitł banan. Chyba tak to się mówi. Lily też się uśmiechnęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz